Ruiny Zamku Winiarnia Radoszyce

W Radoszycach, niewielkim miasteczku w powiecie koneckim, stoi samotny budynek zwany Winiarnią – ostatni materialny ślad po zamku, który ponad 600 lat temu wzniósł król Władysław Jagiełło. To co pozostało ma zaledwie 6,5 na 10,75 metra, ale kiedyś był to fragment potężnej rezydencji królewskiej rozciągającej się na ponad 32 metry długości. Dla miłośników historii i tropicieli zapomnianych miejsc to ciekawy punkt na mapie, choć trzeba przyznać – wymaga sporej dozy wyobraźni.

Ruiny Zamku Winiarnia Radoszyce
26-230 Radoszyce
★ 3.5
W Radoszycach znajduje się Winiarnia, ostatnia pozostałość po zamku wzniesionym przez króla Władysława Jagiełłę. Choć budynek ma jedynie 6,5 na 10,75 metra, to jego historia i kontekst sprawiają, że warto go zobaczyć. Dla miłośników historii to fascynujący przystanek, który przenosi w czasy średniowiecznych podróży królewskich. Przygotuj się na odkrywanie zapomnianych śladów przeszłości!
Dlaczego warto tam pojechać?
  • unikalna historia królewskich podróży
  • gotyckie zdobienia na murach
  • widok z lotu ptaka na zamkowe ruiny
  • bliskość do Via Magna
  • idealne dla miłośników historii i tajemnic

Zamek na królewskim trakcie – historia Radoszyc

Radoszyce leżały przy Via Magna, czyli Wielkiej Drodze – jednym z najważniejszych średniowiecznych szlaków komunikacyjnych w Koronie. Król potrzebował miejsc, gdzie mógłby zatrzymać się z całym dworem podczas podróży po kraju, więc w XIV wieku powstał tu drewniany dwór królewski. Funkcjonował do początku XV wieku, kiedy Władysław Jagiełło postanowił zastąpić go murowaną budowlą.

Nowy zamek wzniesiono na piaszczystym wzniesieniu otoczonym mokradłami, które miejscowi nazywali Wyspą Zamkową. Od strony miasta wykopano szeroką fosę, którą można było napełnić wodą – to wystarczająca ochrona w czasach, gdy nikt nie planował tu oblężeń z armatami. Powstał gotycki dom z cegły na kamiennym fundamencie, dwukondygnacyjny, z podziemiami. W środku mieściło się sześć mniejszych izb i dwie duże sale, każda po około 8,5 na 10,5 metra. Na piętrze urządzono kaplicę, a nad nią małą wieżyczkę.

Władysław Jagiełło odwiedził Radoszyce ze swoim stukończyznowym orszakiem aż piętnaście razy. Zamek służył jako miejsce odpoczynku podczas podróży, ale też jako punkt strategiczny na trasie między Krakowem a innymi ważnymi ośrodkami Królestwa Polskiego.

Rezydencję odwiedzali kolejni Jagiellonowie, ostatnim królem goszczącym w murach zamku był Zygmunt August. Potem nastąpił powolny zmierzch – budowlę przekształcono w folwark, stała się siedzibą starostów niegrodowych. W latach 1768-1789 większość zamku rozebrano, prawdopodobnie z powodu złego stanu technicznego. Ocalała tylko zachodnia część – ta, którą dziś znamy jako Winiarnię.

Co właściwie można zobaczyć – Winiarnia jako pozostałość zamku

Winiarnia to skrajna zachodnia część dawnego domu gotyckiego. Obecna długość budynku odpowiada szerokości pierwotnej ściany szczytowej zamku. Stoi tam do dziś, choć w XX wieku dobudowano do niej nowy budynek magazynów, co mocno zatarło jej pierwotny charakter. Lico muru zachowało gotyckie zdobienia z cegły, ale trzeba wiedzieć gdzie patrzeć i co szukać.

Obok znajduje się też budynek dawnego skarbca-lamusa, choć jego funkcja jest dziś praktycznie nieczytelna przez późniejsze przebudowy. Patrząc na te niewielkie pozostałości trudno wyobrazić sobie, że stał tu kiedyś zamek, w którym nocowali polscy królowie. Dopiero widok z lotu ptaka ujawnia, że część głównego budynku zamkowego znajduje się tam, gdzie obecnie stoi budynek nadleśnictwa.

Dla kogo to miejsce i czego się spodziewać

Nie oszukujmy się – to nie jest atrakcja na miarę Wawelu czy Książa. Winiarnia to relikt dla osób, które potrafią docenić autentyczność i klimat zapomnianych miejsc. Idealnie sprawdzi się jako punkt na trasie szerszej wycieczki po regionie świętokrzyskim, szczególnie jeśli ktoś interesuje się średniowieczną historią Polski.

Rodziny z małymi dziećmi mogą być rozczarowane – brak tu interaktywnych atrakcji, przewodników w strojach rycerskich czy spektakularnych widoków. Z drugiej strony starsze dzieci zainteresowane historią mogą potraktować to jako lekcję o tym, jak czas i zaniedbanie potrafią zatrzeć nawet królewskie rezydencje.

Warto połączyć wizytę w Radoszycach z oglądaniem innych zabytków miasta – kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła z pierwszej połowy XVII wieku oraz kolumny przydrożnej z 1610 roku, która obecnie stoi na terenie cmentarza parafialnego. W okolicy, około 1,5 km od miasta, znajduje się też kirkut na Królowej Górze – cmentarz żydowski założony przed 1789 rokiem.

Władze Radoszyc planują stworzenie makiety zamku z fosą pełniącą funkcję fontanny oraz popiersi polskich królów związanych z miejscowością. Ma to przybliżyć historię miasta mieszkańcom i turystom, którzy często nie zdają sobie sprawy z królewskiej przeszłości tego miejsca.

Królewskie anegdoty z Radoszyc

Radoszyce mogą pochwalić się nie tylko Władysławem Jagiełłą. To właśnie Kazimierz Wielki nadał miastu prawa miejskie, choć dokładna data tego wydarzenia pozostaje przedmiotem dyskusji historyków. Jan Długosz przypisywał mu założenie miasta, ale pierwsza wzmianka o wójcie Radoszyc pochodzi dopiero z 1400 roku, już za panowania Jagiełły.

Istnieje też anegdota o królu Kazimierzu, który podczas polowania w okolicy złamał nogę i musiał przebywać w Radoszycach do czasu zrośnięcia się kości. Choć trudno zweryfikować prawdziwość tej historii, pokazuje ona jak ważnym punktem na mapie średniowiecznej Polski było to miejsce.

Najstarszy zapis związany z osadą to data fundacji kaplicy myśliwskiej św. Huberta – „Ecclesia Haec Fundate Anno Domini Millesimo Quarto”, czyli rok 1004. Jeśli data ta jest prawdziwa, Radoszyce należą do najstarszych osad w regionie.

Praktyczne informacje – dojazd, czas zwiedzania, dostępność

Radoszyce leżą w województwie świętokrzyskim, w powiecie koneckim, około 30 km na północny wschód od Kielc. Dojazd samochodem z Kielc zajmuje około 40 minut drogą krajową nr 42 w kierunku Końskich, następnie skręt w Radoszyce. Z Końskich to zaledwie kilkanaście kilometrów.

Winiarnia znajduje się w centrum miejscowości, w pobliżu kościoła parafialnego. Nie ma tu oznakowania turystycznego na miarę większych atrakcji, więc warto wcześniej sprawdzić lokalizację na mapie. Parking można znaleźć przy rynku.

Obiekt jest dostępny do oglądania z zewnątrz przez cały rok, bez ograniczeń czasowych i całkowicie bezpłatnie. Nie ma tu biletu wstępu, przewodników ani punktu informacji turystycznej. To po prostu zabytek stojący w przestrzeni publicznej. Na zwiedzanie okolicy wystarczy 15-20 minut, chyba że ktoś planuje też spacer po mieście i odwiedzenie kościoła.

Teren wokół Winiarnii nie jest specjalnie przygotowany dla turystów – brak tablic informacyjnych, ławek czy innych udogodnień. Warto mieć ze sobą telefon z dostępem do internetu, żeby móc poczytać o historii miejsca na miejscu. Osoby z ograniczoną mobilnością nie powinny mieć problemów z dojściem do obiektu, choć same ruiny nie oferują żadnych specjalnych ułatwień.

Warto wiedzieć przed wizytą

Radoszyce to miejsce dla osób, które potrafią docenić autentyczność i nie potrzebują rozbudowanej infrastruktury turystycznej. Jeśli ktoś szuka spektakularnych ruin z murami obronnymi i wieżami, lepiej wybrać się do Chęcin czy Książa Wielkiego. Tu chodzi przede wszystkim o atmosferę i świadomość, że stoi się w miejscu, gdzie setki lat temu nocowali polscy królowie.

Najlepszy czas na wizytę to wiosna lub lato, gdy można spokojnie pospacerować po okolicy i połączyć zwiedzanie z piknikiem. Jesienią i zimą miejsce może wydawać się nieco ponure, choć dla miłośników klimatu ruin to akurat zaleta.

Warto pamiętać, że Radoszyce odzyskały prawa miejskie dopiero w 2018 roku, po latach funkcjonowania jako wieś. To niewielka miejscowość, więc nie ma tu restauracji czy kawiarni na każdym rogu. Jeśli ktoś planuje dłuższy postój, lepiej zabrać ze sobą prowiant lub zaplanować posiłek w pobliskich Końskich.

Fragment nazywany Winiarnią to zachodnia ściana szczytowa pierwotnego zamku. Całość miała kiedyś 32,5 metra długości i mieściła reprezentacyjne sale, kaplicę oraz pomieszczenia mieszkalne dla króla i jego dworu.

Dla osób zainteresowanych głębszą eksploracją tematu warto zajrzeć na strony poświęcone polskim zamkom, gdzie można znaleźć rekonstrukcje wyglądu dawnej rezydencji oraz porównać stan obecny z tym, jak zamek wyglądał w czasach świetności. Planowana makieta z fontanną i popiersami królów ma w przyszłości ułatwić wyobrażenie sobie skali i znaczenia tego miejsca.